Gdyby Miky Miko mówił po francusku, a akcja toczyła się w Marsylii a nie w Koszycach, pewnie byłby hit międzynarodowy, a tak... to nie wiem, co będzie;)
Zresztą scena z poniższego kadru przypomniała mi fragment serialu "Bezkrani/Braquo" (można obejrzeć tu), inny był jej charakter, nie swojego "opłakiwali"..., skojarzenie takie to jednak dla słowackiego kina policyjnego duży komplement.

